Chyba do końca życia nie odpłacę się mojemu koledze Darkowi, który jako jedyny zdołał mi przemówić do rozumu i wyciągnął mnie z pracy, która stanowiła dla mnie zbyt duże obciążenie dla organizmu. Wiele osób narzeka na zatrudnienie w barach szybkiej obsługi, jednak dla mnie nie było nic strasznego w codziennej obsłudze klientów i serwowaniu im zamówionych posiłków. Można by powiedzieć, że była to praca jak każda inna, a jej główną zaletą była łatwość w jej zdobyciu i utrzymaniu. Większość pracowników restauracji fast food sama odchodzi z pracy, mało który manager musi samodzielnie postarać się o czyjeś rozwiązanie umowy.

Gdyby mój kolega, Darek, nie zwrócił mi uwagi na to, że bardzo się przepracowuję i tym samym pracuję na jakieś problemy z organizmem i przemęczeniem, pewnie nigdy nie dotarłoby do mnie, że ostatnie bóle kręgosłupa czy problemy z zaśnięciem wynikają właśnie z ciągłej pracy w restauracji, pracownik restauracji FastFood Rybnik. Dopiero Darek otwarcie powiedział mi, że od kiedy rozpoczęłam pracę w FastFoodzie strasznie schudłam i zmieniłam się nie do poznania. Nie ma już we mnie tej dawnej radości życia i wesołości towarzyszącej mi na każdym kroku. Teraz, miejsce pozytywnych uczuć zastąpiło wielkie przemęczenie i brak chęci na zrobienie czegokolwiek. Po powrocie z pracy jestem tak przemęczona, że nie mam siły praktycznie na nic, a jedyne, o czym potrafię myśleć to ciepło własnego łóżka i długi, przyjemny sen.